Mnich to za mało

Znacie to uczucie, kiedy uda bolą was tak, że trudno jest usiąść na kiblu? No więc ja już znam. Tak czuje się ktoś, kto dzień wcześniej wszedł na Mnicha, a potem z rozpędu pognał przez Szpiglasowy Wierch i Zawrat do Kuźnic, robiąc 30 kilometrów z górką. Czyli ja się tak czuję. Tomek chyba też, bo … More Mnich to za mało

Norwegia III. Trolltunga

Przeczytaj też pierwszą i drugą część relacji z Norwegii. Zwlekamy się z łóżka w kempingowym hostelu bez entuzjazmu. Zalewamy liofilizowany dahl i owsianki wodą, niemrawo grzebiemy łyżką w różowej brei. Miało być słońce, ale niebo zasnute jest chmurami. Bus podjeżdża o 5.30, kierowca psika nam po rękach płynem do dezynfekcji. Suniemy przez Oddę w bladym … More Norwegia III. Trolltunga

Norwegia II. Wokół Revsvatnet

Czytaj pierwszą część opowieści z Norwegii Leżymy w gnieździe na Preikestolen. Deszcz pada, grzejnik grzeje, klikam sobie na telefonie zdjęcia z wczoraj. Klikam i cieszę się, że mam TRZYMETROWY kabel do telefonu, specjalnie po niego poszłam do Tigera dzień przed wylotem. Nie zamierzałam kupować trzymetrowych kabli, ale akurat były tylko takie. No i okazuje się, … More Norwegia II. Wokół Revsvatnet

Śnieżka i Karkonosze od świtu do zmierzchu

Dworzec Zachodni, 5.45 rano. Jestem za wcześnie, siadam pod ledwie, ale nadal żywą choinką obok ludzi, którzy w tym przedświcie nie przeglądają już nawet komórek, nie rozmawiają, zamarli i trwają, złożeni tylko z czekania. I tak jak dworzec w Zakopanem jest zaprzeczeniem dworca, tak Dworzec Zachodni to jego środkowoeuropejska kwintesencja: kawa, pre-paidy, gołębie i chiński … More Śnieżka i Karkonosze od świtu do zmierzchu

Modlitwa do Matki Boskiej Starorobociańskiej

Piątek, 23.30. Warszawa zasypia, na przemian stoimy w Uberze na niekończących się światłach Puławskiej i mijamy te wszystkie nieprawdopodobne nazwy: Hollywood Nails, Hamburger z Karaibów, Solarium Saturn. Kto nie wierzy, niech sprawdzi. Flixbus tym razem jest dziwnie pusty, nikt nie wyciąga z kieszeni flaszek, a Radom, Kielce i Kraków są zaledwie wybrzuszeniami na mapie, których … More Modlitwa do Matki Boskiej Starorobociańskiej

Rohacze, czyli klasyczna tatrzańska jednodniówka

“Vážená pani Kocik” – tak zaczyna się mail od Žiarskiej chaty, do której napisałam dwa tygodnie temu z pytaniem, czy mają wolne miejsce na 15 sierpnia. Wiem, wolne miejsca na długi weekend sierpniowy w Tatrach, marzenie ściętej głowy. Miejsc oczywiście nie ma, ale chata odpisuje (jak tłumaczy mi Google Translate), że jest możliwość “przespania się … More Rohacze, czyli klasyczna tatrzańska jednodniówka

Świt na Babiej

Nie bardzo wiem, gdzie zaczyna się ta historia. Mogłaby w kilku miejscach. Mogłaby się zaczynać w kawalerce na Ursynowie, gdzie stwierdzam, że niełatwo spakować się jednocześnie na ślub, spływ kajakowy i górską wyprawę, zwłaszcza, kiedy z powodu remontu mieszka się głównie w pudełkach. Mogłaby się zaczynać w pewnym domu w Rokitnicy, gdzie na stole stoi … More Świt na Babiej

Zimowe Tatry

Zaczyna się od tego, że Żabka w Zakopanem jest zamknięta i nie ma gdzie wypić kawy. Ja, jak wiadomo, bez kawy nie funkcjonuję i odmawiam wyjścia w góry, zostaje więc bar FIS, do którego właśnie wtacza się żądna chleba i jajek zawartość porannego pociągu TLK Karpaty. W barze FIS dostaję kawę, a w gratisie ducha … More Zimowe Tatry