Noc w sleeperze

Pierwszy pociąg był brudny i usyfiony. Stare wentylatory dawno nie widziały ścierki, a pod nogami co i raz przemykał ponoć karaluszek (mówię ponoć, bo osobiście nie zwracam na takie drobiazgi uwagi).

Sleeper to najpopularniejsza klasa w indyjskim pociągu: otwarty wagon bez przedziałów, ale z pryczami, na których można spać. Dolne w ciągu dnia służą za siedzenia. Klimy nie ma, a raczej za klimę robi powietrze zza okna i wiatraki pod sufitem. Toaleta niewiele gorsza niż to, co można spotkać w PKP. A nawet bym powiedziała, że lepsza, bo raczej się nigdy nie zapcha. Odpływ jest przewiercony od razu na wylot przez podłogę wagonu, wszystko więc od razu leci na tory. Kosz na śmieci jest, ale wszystko leci za okno. Przykro to mówić, ale cóż, tak wygląda recykling po indyjsku.

No i zaraz ktoś się do nas przysiadł. Najpierw pan z Tetley, potem grupa chłopaków, potem znów ktoś zagadał. Chcieli wiedzieć wszystko: gdzie pracujemy, ile zarabiamy, w jakim wieku zakłada się w Polsce rodzinę, ile kosztuje mieszkanie. Jedliśmy ciastka, a przez korytarz cały czas chodzili pociągowi sprzedawcy kawy i herbaty. Zjeść też można, całkiem przyzwoicie, ciepło i niedrogo. Jeśli chodzi o spanie, to ja mogę w każdych warunkach. Wsunęłam pod głowę plecak, owinęłam się śpiworem i nie przeszkadzało mi nic – ani bzyczenie wiatraków, ani ciche rozmowy sąsiadów.

Rano przez wagony przeszły hidźry – mężczyźni, którzy przyjęli kobiecą tożsamości, ubrani w sari i umalowani. Oznajmiają swoją obecność klaskaniem i wyciągają ręce po pieniądze – tylko do mężczyzn (na nas nie spojrzały nawet). Mężczyźni dają koniecznie banknoty (monetami hidźry gardzą) – boją się, że w przeciwnym razie hidźra rzuci na nich urok i pozbawi męskiej mocy. W “Lalkach w ogniu” Paulina Wilk pisze, że często pojawiają się jako nieproszeni goście na weselach czy rodzinnych fetach. Tym zarabiają na życie, o którym zresztą wiadomo bardzo niewiele, bo brakuje rzetelnych opracowań. Robienie im zdjęć raczej nie wchodzi w rachubę.

Drugi pociąg był o wiele nowszy i czystszy, ale chętnych do konwersacji jakby mniej, chociaż klasa ta sama. Na noc za 10 rupii można było wypożyczyć czysty kocyk i poduszkę. Chociaż byliśmy początkowo na jakimś 50 miejscu listy rezerwowej, dostaliśmy miejsca bez problemu i to wszyscy razem (poza jednym, ale życzliwi pasażerowie chętnie się zamienili).

Ja jestem pod wrażeniem. W kraju, w którym kolej zatrudnia milion osób a przewodzi pewnie z pół miliarda, nie było burdelu z miejscówkami, nasze nazwiska były elegancko wypisane na liście, a przejazd dystansu około 800 km za każdym razem kosztował nad 20 zł (i około 12 godzin jazdy). I wszystko załatwić można przez internet.

W tym miejscu podziękowania dla strony seat61 za informacje o tym, jak połapać się w indyjskim systemie rezerwacji. Oraz dla Anthony’ego i Geroge’a (czy jak tam mieli na imię) z serwisu rezerwacji Cleartrip, który najpierw połknął mi pieniądze, po czym nie zabukował biletów, ale błyskawicznie przysłał maila, którego pierwsze zdanie brzmiało “Don’t panic”. A drugie, co trzeba zrobić i gdzie zadzwonić. Pieniądze dostałam z powrotem na konto tego samego dnia.

Pociąg jest dłuuuuugi. Fot. Piotrek Podziewski

3 thoughts on “Noc w sleeperze

  1. Ja mam chwilowo dosyć Indii ale w sumie bym kiedyś wrócił, do Mumbaiu na pewno, pewnie też do Varanasi, niezwykle ciekawe miasto choć warunki ciężkie 😉

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.