Money, money, money, czyli o planowaniu budżetu

travel-money

Pytanie, które zawsze się pojawia przy okazji podróży, brzmi: no wszystko pięknie, ale ile to będzie kosztować? I skąd ja wezmę te pieniądze? Ja po prostu oszczędzam, wolę wakacje zamiast nowego telewizora, ale nie o tym chciałam tu napisać, a o tym, jak rozsądnie zaplanować podróżniczy budżet. Tak żeby nie musieć pisać do domu rozpaczliwych sms-ów, “kochane pieniążki przyślijcie rodzice”.

Zwykle najdroższy w podróży jest transport. Samoloty na drugi koniec świata nie będą niestety w cenach promocyjnych Ryanaira na trasie Warszawa-Gdańsk (19 zł), a ich ceny zależą od różnych czynników: daty, godziny, promocji, przesiadek… To jednak najważniejszy koszt, który ja sobie liczę zawsze na początku.

Jak to liczyć? Ano sprawdzać 🙂 na różnych porównywarkach  (np. skyscanner.pl, flipo.pl), serwisach zbierających promocje (fly4free.pl, loter.pl) albo i stronach samych linii. Ja mam zaprenumerowanych kilka newsletterów, przydaje się np. Szalona Środa w LOT. Jeśli trafimy akurat promocję, dobra nasza, ale często trzeba niestety brać pod uwagę regularne ceny przelotów. My na naszej trasie mamy ich co najmniej kilka, m.in:

Warszawa-Stambuł-Warszawa – 700 zł
Dubaj-Delhi ok. 600 zł
Kalkuta-Colombo – ok. 800 zł
Colombo-Stambuł – ok. 1500- 1700 zł

(wszystko ceny regularne)

Oczywiście do kosztów transportu trzeba doliczyć poruszanie się lokalnymi samolotami (np. w Iranie około 30 dolarów za godzinny lot, podobnie w Turcji), autobusami, pociągami, taksówkami i co tam jeszcze będzie po drodze. Ale transport w wakacjach zawsze jest najdroższy i najlepiej wyliczyć go na samym początku, przynajmniej z grubsza.

Kolejna rzecz to noclegi i jedzenie. Tu najlepiej oszacować średnią dzienną – to nie jest łatwe, ale z pomocą często przychodzą przewodniki, które szacują, ile musimy wydać. Lonely Planet zazwyczaj zaczyna od dniówki 50$, za którą można przeżyć, śpiąc w tanich hotelikach i jedząc na ulicy. Ja z doświadczenia już jednak wiem, że zwykle jest to mniej. Azja jest dość tania, więc dzienny budżet wynosić będzie pewnie około 30-40 dolarów. Teraz tę sumę wystarczy przemnożyć przez liczbę dni.

Do tego dochodzą oczywiście atrakcje jak przelot balonem nad Kapadocją, lepszy hotel od czasu do czasu, pamiątki, wydatki nieprzewidziane itp. Warto mieć ze sobą tysiąc dolarów w gotówce, żeby w razie czego móc po prostu kupić pierwszy lepszy bilet do domu, nieważne skąd.

Trzeba uwzględnić też takie koszty jak wizy (w naszym przypadku 15 euro – turecka, 80 euro – irańska i 260 zł za wizę indyjską) i ubezpieczenie (koszt trzymiesięcznego przyzwoitego ubezpieczenia to ok. 200-400 zł).

Uwzględnić trzeba też (niestety) opłaty na rachunki, które trzeba będzie płacić podczas nieobecności (chyba że wynajmujemy komuś mieszkanie).

Kolejny problem to oczywiście JAK wziąć ze sobą tyle kasy 🙂 I to do pięciu krajów, w których niekoniecznie działają bankomaty. Ale o tym w kolejnym poście.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.