Safety first, czyli o bezpieczeństwie

leo
Nawet Leo DiCaprio w “Wilku z Wall Street” mawiał, że bezpieczeństwo jest na pierwszym miejscu.

Miało być o pieniądzach, ale temat sam wypłynął i spowodował rozterki.

“W związku z działaniami zbrojnymi na pograniczu turecko-syryjskim oraz turecko-irackim i niestabilną sytuacją również w innych rejonach południowo-wschodniej Turcji, Ministerstwo Spraw Zagranicznych stanowczo zaleca obywatelom polskim powstrzymanie się od podróży w te regiony kraju…” – ten komunikat nikogo nie uszczęśliwił. Sytuacja w Turcji komplikuje się po zamachu w Suruc. Co drugi dzień dopływają informacje o zastrzelonych policjantach i zamachach na obiekty wojskowe właśnie w miejscach, do których chcieliśmy jechać, czyli właśnie południowo-wschodniej Turcji.

Co teraz? Dobre pytanie. Turcja ma najwyższy stopień zagrożenia terrorystycznego. Nie tylko ze względu na PKK, ale też islamistów. Od granicy z Syrią trzeba na pewno trzymać się z daleka. Niedawno Niemcy i Brytyjczycy ostrzegli swoich obywateli przed podróżowaniem środkami zbiorowego transportu w Stambule – ze względu na zagrożenie zamachem. W Suruc zginęli cywile. Nie ma się co pakować w beczkę prochu.

turcjaZ drugiej strony, MSZ dalej: “Sytuacja bezpieczeństwa w pozostałych regionach Turcji nie uległa zasadniczej zmianie, nadal jest to kraj przyjazny turystom, w którym jednak nie można wykluczyć zagrożenia atakami terrorystycznymi”. Nie można. Ale najwyższy alert obowiązuje też m.in. we Francji i Hiszpanii. Atak może zdarzyć się wszędzie, łącznie z Polską. Turcja prowadzi ofensywę przeciwko islamistom, od kilku dni z jej baz korzystają Amerykanie, którzy właśnie po raz pierwszy zbombardowali pozycje IS. Chcą wyprzeć ich daleko za syryjską granicę.

Czy będzie gorzej? Może i nie, ale lepiej pewnie też nie. Kryzys może trwać latami, a co za tym idzie – skutecznie zniechęcić turystów do podróżowania. Opinie są różne. Eksperci mówią, że “kurorty są bezpieczne”, o ile “jedzie się z głową”. Ale w Tunezji też zaatakowano w kurorcie. Nigdzie więc nie możemy czuć się bezpiecznie (i nie wpadam tu w paranoję).

Co więc możemy? Zmienić trasę. Odpuścić wschód, pojechać do Pamukkale, do Kapadocji, może gdzieś na północ (też pięknie). Łatwiej zmodyfikować trochę plany i nie bać się o własną skórę niż podróżować w strachu. Ja już raz zrezygnowałam z wyjazdu do Izraela, właśnie ze względu na bezpieczeństwo. Choć akurat prawdopodobieństwo śmierci w zamachu jest o wiele mniejsze niż np. w wypadku samochodowym.

Smutne jest tylko to, że wielu miejsc prawdopodobnie już nigdy nie zobaczymy. W Syrii dżihadyści niszczą starożytne zabytki, nie zostaje kamień na kamieniu. Kraj, który kiedyś figurował w zestawie z Jordanią, nie podniesie się pewnie przez wiele lat. Kwitnący Donieck, miasto gospodarz Euro 2012 jest w ruinie.

Czytałam kiedyś taką książkę “Witamy w piekle. Wyprawy do miejsc odradzanych przez biura podróży”. Autor pojechał m.in. do Iranu, Teksasu, Korei Północnej, Czarnobyla, Kambodży i Bejrutu. Dzisiaj żadne z tych miejsc nie jest tak niebezpieczne jak zatłoczona stacja w paryskim metrze.

Wrzucam parę zdjęć miejsc, które chcieliśmy zobaczyć. Niech będzie szkoda.

halfeti

Mardin

hasankeyf

kahta


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.