Rzeczy, które i tak trzeba robić w podróży (choć wcale się nie wydaje)

Widzę, że spodobał się Wam wpis o tym, czego nie trzeba w podróży. Teraz więc, żeby pocieszyć się podczas dogorywania w pracy, krótka lista rzeczy, które i tak trzeba robić w podróży, chociaż niekoniecznie są fajne.

Była zebra, jest kot. Kot w pralni, jakby ktoś pytał. Ale niech was to nie zwiedzie (fot. Kuba)

Nie myślcie więc sobie, że w podróży nie musicie:

1. Wcześnie wstawać. Liczba miejsc,które najlepiej wyglądają o wschodzie słońca, jest niezliczona. Tadż Mahal, Angkor Wat, Kapadocja, Waranasi, Wieża Eiffla…  Światło o świcie jest najlepsze, każdy fotograf to powie (prawda, Kuba?). Nie myślcie sobie więc, że będziecie leżeć do południa martwym bykiem. Zwłaszcza, że często gęsto rano trzeba wstać na autobus/pociąg/smolot i wcale nie jest jak z facetem i tramwajem w dowcipie.

3074.Indonesia.Bromo.Mount.Penanjakan
Wulkan Bromo o poranku. fo. Kuba Głębicki

2. Ogarniać. O, kochani, w podróży trzeba ogarniać masę rzeczy. Jak dojechać, gdzie spać, gdzie wymienić pieniądze, jak się nie dać oszukać, brać taksówkę czy autobus, co zjeść, jak zjeść coś, co jeszcze rusza się na waszym talerzu, jak zjeść coś, co rusza się na talerzu nie urażając gospodarza, jak dostać się tam, gdzie nic nie jeździ, jak dostać się tam gdzie nic nie jeździ o piątej rano, jak powiedzieć konsulowi, że małpa ukradła ci paszport…  Nie ma litości. Dobrze, jak jesteście z kimś, kto też ogarnia. Wtedy możecie się od czasu do czasu zawinąć w śpiwór i udać, że was nie ma.

3. Robić pranie. No chyba że chcecie chodzić osiem dni z rzędu w tych samych majtkach (nie chcecie). Na szczęście pralnie są w niemal każdym mieście na świecie, a w każdym hoteliku wypiorą i wyprasują wam co tylko chcecie. Majtki też, a na koniec jeszcze złożą w elegancką kupkę. Założę się też, że każdy z was prał choć raz skarpetki w umywalce. I że nie wyschły na czas.

4. Spieszyć się. Nigdy nie zapomnę, jak leniwym krokiem zmierzaliśmy na dworzec w Szanghaju, by wsiąść do superszybkiego pociągu do Hefei. W ostatniej chwili zorientowaliśmy się, że mamy jakieś półtorej minuty do odjazdu. Cały dworzec wstrzymał oddech, kiedy mknęliśmy na walizkach jak na deskorolkach. Było lepiej niż na finale Tour de Pologne. Zdążyliśmy.

5. Martwić się, zmagać ze sobą i przeżywać kryzysów. Podróż to nieustanna walka – z niewyspaniem, nagłą koniecznością zmiany planów, fizycznym zmęczeniem, obcym jedzeniem na talerzu, przyzwyczajeniami, nawykami, niespodziewanymi problemami. Podróż to nie jest miła wycieczka klimatyzowanym pociągiem do Skierniewic. Czasami jest ciężko, zdarzają się kłótnie, rozterki, kryzysy. Wyobraźcie sobie, że spędzacie z jedną osobą trzy miesiące, dzień w dzień, każdą minutę, za wyjątkiem tych w toalecie. I że nie zawsze jesteście świeży, pachnący, zadowoleni i wypoczęci (i wasz towarzysz/ka też nie), że chcielibyście po prostu usiąść w fotelu z pudełkiem lodów i oglądać serial, a tu ani serialu, ani lodów, ani fotela. I że nawet nie możecie iść na cholerne piwo do baru, żeby odreagować, bo jesteście akurat w Iranie.

Konfliktogenne? O tak. Cementujące? Jeszcze bardziej. Jeśli przetrwacie, to kłótnia o to, kto ma wynieść śmieci, pewnie nigdy się wam nie przydarzy. Bo albo któreś z Was samo weźmie ten worek w łapkę, mówiąc drugiemu, by jeszcze pospało, albo żadnych wspólnych śmieci mieć nie będziecie.

This slideshow requires JavaScript.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.