Zapomniane kościoły doliny Soğanlı

Kościółek w dolinie Soganli, fot. Kuba Głębicki
Kościółek w dolinie Soganli, fot. Kuba Głębicki
Jeden z kościołów w dolinie Soganli, fot. Kuba Głębicki
Jeden z kościołów w dolinie Soganli, fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

-120 lir gotówką teraz, musicie zostawić paszport i numer karty kredytowej, bo nie będziemy płacić za wasze mandaty. Jak coś się stanie, musicie mieć zdjęcie i zeznanie z policji, inaczej nie przyjmujemy szkody i pokrywacie ją z własnych pieniędzy, a nie z ubezpieczenia. Podpis, tutaj i tutaj.

Takie dictum dotyczące wynajęcia samochodu w Kapadocji nie brzmiało zbyt zachęcająco, jakby cudzoziemcy nie mieli co robić, tylko rozbijać auta albo dla fantazji porywać je na parę dni więcej niż w umowie. Właściciel nad nami wzdychał, wzdychał, w końcu dał kluczyki. – Jedziecie na czerwoną czy zieloną wycieczkę? – spytał przesiadujący w agencji Chińczyk. Nikt tu nie rozumiał, że chcemy sobie po prostu pojeździć, trochę w kółko, a trochę przed siebie.

Prosto przed siebie, fot. Kuba Głębicki
Prosto przed siebie, fot. Kuba Głębicki

Bycie niezależnym turystą w Kapadocji bywa trudne. Ale auto to doskonały pomysł. Drogi są dobre, ruch niewielki, nic tylko jechać. No to pojechaliśmy.

Takie widoki, fot. Kuba Głębicki
Takie widoki, fot. Kuba Głębicki

Mamy własne tempo zwiedzania. Lubimy miejsca, w których jest mało ludzi, lubimy też często się zatrzymywać na zdjęcia, a ten sam widok fotografować o różnych porach dnia albo przy różnej pogodzie. Dlatego dość długo włóczyliśmy się autem po różnych kapadockich must see, omijając te, gdzie włóczyły się chińskie wycieczki, a potem postanowiliśmy pojechać do doliny Soğanlı, słynącej z kościołów wydrążonych w skale.

Soganli, fot. Kuba Głębicki
Soganli, fot. Kuba Głębicki
Soganli, fot. Kuba Głębicki
Soganli, fot. Kuba Głębicki
Soganli, fot. Kuba Głębicki
Soganli, fot. Kuba Głębicki

Jeśli sądzicie, że kościoły wydrążone w skale to coś w Kapadocji wyjątkowego, to się mylicie. Kapadocja głównie składa się ze skał i kościołów. Skąd te kościoły w muzułmańskiej Turcji? Wytłumaczę to tak, jak mówił nasz przewodnik: “Till 4th century – Christianity illegal. When enemies coming, they hide”. Później, gdy Christianity już było legal, a Bizancjum kwitło, nic nie stało na przeszkodzie w rozwoju chrześcijańskich osiedli, zwykle skupionych wokół monastyru. To stąd, z Kayseri (Cezarea), pochodził św. Bazyli, ojciec założyciel monastycznego życia na tych terenach.

No więc tak, po całej Kapadocji porozrzucane są kościoły tak na przykład z V wieku, podziemne miasta głębokie na 11 pięter w dół i na nikim nie robi to specjalnego wrażenia. Można mieć z okna widok na fairy chimney kryjący domostwo z początków chrześcijaństwa. Kościołów jest kilkaset, podziemnych miast 150. Drugie tyle zapewne nadal czeka na odkrycie.

Soganli, fot. Kuba Głębicki
Soganli, fot. Kuba Głębicki
Soganli, fot. Kuba Głębicki
Soganli, fot. Kuba Głębicki
fot. Asia
fot. Asia

W samym Göreme jest tak zwane open air museum, gdzie po zapłaceniu 30 lir zwiedza się liczne kaplice i kościoły wykute w skale. Moim zdaniem: nie warto. To, co ogląda się w tłumie i przy strażnikach pilnujących, by nie robić zdjęć, można mieć za darmo i całkowicie dla siebie. Gdzie? A właśnie w Soğanlı.

Owce! (fot. Asia)
Owce! (fot. Asia)

Sęk w tym, że dostać się tam publicznym transportem nie ma jak. Ale naszą białą strzałą (seat ibiza) śmignęliśmy w 45 minut. I mamy te freski, kościółki i dolinę absolutnie dla siebie. Jest wprawdzie jakaś buda ze strażnikiem, któremu wręczamy 10 lir, ale poza tym tylko stadko owiec z jagniątkami i kobiety sprzedające laleczki, z których podobno dolina słynie. Piszę “podobno”, bo nigdzie nie znalazłam informacji innej niż taka, że lalki są tu robione wyłącznie na użytek turystów.

doll
Laleczki z Soganli

Poza tym jest niesamowicie. Zaglądamy do każdego z ośmiu kościołów, a każdy jest inny. W niektórych ściany pokryte są freskami (oraz inicjałami całych pokoleń zwiedzających), inne są zupełnie proste, bez żadnych zdobień. Dolina sama w sobie jest fantastyczna: zamknięta dwoma dramatycznymi urwiskami, które – jak zresztą wiele miejsc w Kapadocji – wyglądają jak lądowiska dla kosmitów. Można przyjechać na dłużej (jest mały pensjonat i działa, choć wokół żywej duszy) i pochodzić po wzgórzach, odkrywając pewnie przy okazji kolejne kościółki.

fot. Asia
fot. Asia
fot. Asia
fot. Asia
fot. Asia
fot. Asia

Dobra, to jeszcze krótka lekcja geologii: jak to, kurka, możliwe, że kościółki przetrwały do dziś? I jak oni je w ogóle wydłubywali w tej skale? Kapadockie skały to wulkaniczny tuf, są miękkie, ale po zrobieniu w nich dziur, dzięki powietrzu – twardnieją. Z wierzchu wyglądają jak zwyczajne skały, wspomniani enemies zostawiali więc te tereny w spokoju, a życie kwitło sobie pod ziemią i wnętrzach gór. Mnisi mieli więc spokój, medytowali sobie, hodowali barany, robili wino i malowali swoje kościółki, robiąc podkład z gołębich odchodów (stąd te dziurki w skałach – dla gołębi, które dostarczały nie tylko cennego guano, ale też przenosiły pocztę).

fot. Asia
fot. Asia
fot. Kuba
fot. Kuba
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Malowidła przetrwały i naprawdę robią wrażenie. Nie zniszczyły ich ani arabskie podboje, ani ikonoklaści, ani najazdy Seldżuków. Mnisi mieli się dobrze nawet za czasów Imperium Osmańskiego, które chlubiło się tolerancją religijną (chociaż chyba różnie z tym bywało, vide janczarzy). Pokonały je dopiero hordy turystów, którzy zwyczajnie je pomazali, bo nikt nie pilnował.

This slideshow requires JavaScript.

Więc koniecznie jedźcie do Soğanlı. Ja pojadę i przenocuję w pensjonacie w opuszczonej wiosce. Bo jeszcze parę lat temu była tam wioska, autentyczna wioska, w której ludzie podobno żyli jak kiedyś i wcale nie na pokaz dla turystów. Ale ich wysiedlono, bo góra jest górą i zrobiło się zbyt niebezpieczne. Domy stoją więc puste i straszą, a wieś jest kilka kilometrów dalej. Już zwyczajna wieś: winogrona, traktory, błoto, owce i meczet. Nikt by nie pomyślał, że za zakrętem kryją się takie skarby.

Soganli, fot. Kuba Głębicki
Soganli, fot. Kuba Głębicki

 


One thought on “Zapomniane kościoły doliny Soğanlı

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.