Gorzkie żale podróżne

Oddałabym królestwo za kanapkę z szynką. A drugie za śledzia.

Kto powiedział, że podróż to tylko nieustający wzlot, nie miał racji. Bywa, że podróż to walka. Że chce się spać, a nie zwiedzać. Że na myśl o tym, że trzeba znów pakować plecak i łapać autobus, ma się ochotę jeszcze głębiej zakopać w pościeli. Że w taką sobotę jak dzisiaj, kiedy pada (bardzo pada), lepiej byłoby leżeć na kanapie z gazetą w ręku. Leżymy więc, nie na kanapie wprawdzie, ale na dywanie, bo trochę utknęliśmy w hotelu, którego już nie mamy, bo musieliśmy zwolnić pokój. I nie możemy wyjść, bo pada.

Mieliśmy kryzys turecki, teraz mamy kryzys irański. Kryzys turecki polegał głównie na tym, że parę razy lokalsi wprowadzili nas w błąd i w efekcie nie udało się zrobić kilku rzeczy. Zresztą może wcale nie działali celowo, tylko nas nie rozumieli, ale nie chcieli się do tego przyznać (dość powszechne). Ja wściekłam się najbardziej po tym, gdy przepytany jak na mękach hotelarz zapewniał nas, że nie ma promu kursującego przez jezioro Wan, a rano zobaczyłam z okna… tenże prom. Oczywiście było już za późno, by na niego wsiąść. A potem na jedną z najbardziej widokowych tras we wschodniej Turcji dostałam miejsce z tyłu busika, przy wybitej szybie zasłoniętej kartonem. Kartonem. No to możecie sobie wyobrazić, jakie miałam widoki. A uprzejmi zwykle i skorzy do pomocy Turcy nagle za nic w świecie nie chcieli zamienić się na miejsca.

Kryzys irański rozpoczął się niedawno. W pierwszym tygodniu naszego pobytu byliśmy zachwyceni, w drugim zresztą też, w trzecim oddalibyśmy królestwo za kanapkę z szynką (albo śledzia). Nie zrozumcie mnie źle – jedzenie jest pyszne, ale wczoraj prawie rozpłakałam się nad kolejnym talerzem ryżu z czymś. Iran wcale nie jest krajem kebabów, zjeść można wiele smakowitych rzeczy, ale niestety bywa, że w miejscu, gdzie akurat jesteście, jest rice with chicken albo rice with lamb i nic na to nie możecie poradzić. I gdy właśnie puszczają wam nerwy, bo marzycie np. o misce makaronu albo ziemniaków (ziemniaki! królestwo za ziemniaki), to po raz setny w tym tygodniu ktoś was zaczepia i słyszycie nieśmiertelne: hello mister, where are you from?

I co tu począć? (fot. Kuba Głębicki)
I co tu począć? (fot. Kuba Głębicki)

A tak w ogóle to nikt jeszcze nie zgadł za pierwszym razem, skąd jesteśmy, choć Irańczycy bardzo mile reagują na “Lahestan”.

Na kryzys turecki najlepsza okazała się wizyta w hamamie w Doğubeyazıt. To były naprawdę cudowne dwie godziny. – Komplet? – zapytała pani w recepcji. – Komplet – odparłam. Najpierw się moczyłam i pociłam, a potem pani łaziebna (z fajkiem w ustach) weszła do sauny i mnie zawołała. Natarła mnie czymś, a potem zdarła skórę za pomocą szorstkiej szmaty i znów natarła (czymś innym). Pogadałyśmy sobie trochę o chłopach i dzieciach, na koniec umyła mi głowę i zrobiła masaż. No mówię wam, byłam jak nowo narodzona, wszystkie humory mi przeszły.

W Iranie jest większy problem. Nie ma hamamów (albo bardzo nieliczne). Nie ma też oczywiście najprostszego środka pozwalającego odreagować, czyli piwa. Nie ma też np. jak pójść pobiegać (w czym tu się biega? widziałam tylko jedną biegaczkę, a właściwie truchtaczkę…)

DSC_5075
Kryzys turecki na zdjęciu (fot. Kuba Głębicki)

Poza tym tęsknimy za:

– piwem

– porządną kawą (trudna do zdobycia)

– ciemnym chlebem (tu tylko płaskie placuszki bez śladu ziaren)

– żółtym serem (dream on)

– kaszą gryczaną, pęczakiem, no ogólnie tym, co nie jest białym ryżem

– jajecznicą na boczku (boczek! w Iranie nie ma, co zrozumiałe, boczku)

– śledziami (ja tęsknię za śledziami. najlepiej śledziami z kiszonym ogórkiem. tęsknię też za czytaniem gazety w sobotę, za kawą i gazetą! ).

Ale dobrze, koniec marudzenia. Niedługo spadamy na wyspę Qeshm, a potem do Dubaju. Sądzicie, że ktoś z was dałby radę mi wysłać śledzie do Dubaju? Obiecuję przywieźć w prezencie co najmniej dywan.

Nie chce się, a trzeba jechać... (fot. Kuba Głębicki)
Nie chce się, a trzeba jechać… (fot. Kuba Głębicki)

 

 

 

 

 

 

 


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.