Co ma sikh pod turbanem, czyli welcome back to India

Miss, can I have a photo with you? (fot. Kuba Głębicki)
Miss, can I have a photo with you? (fot. Kuba Głębicki)
Delhi (fot. Kuba Głębicki)
Delhi (fot. Kuba Głębicki)
Hej, krowo (fot. Asia)
Hej, krowo (fot. Asia)
Delhi o zachodzie słońca (fot. Asia)
Delhi o zachodzie słońca (fot. Asia)
Tatuaż z henny (fot. Kuba Głębicki)
Tatuaż z henny (fot. Kuba Głębicki)
Happy Diwali! (fot. Kuba Głębicki)
Happy Diwali! (fot. Kuba Głębicki)

– Miss, czy mogę sobie z tobą zrobić zdjęcie? – mała dziewczynka z warkoczem podchodzi i nieśmiało mnie zaczepia. Mam ochotę odpowiedzieć “fifty rupees”, ale przecież co będę dziecku w głowie mieszać. Staję i się uśmiecham. Dziewczynka dyga, dziękuje i odfruwa. Zabieram plecak i chcę iść dalej, ale nic z tego. W kolejce do zdjęcia jest jeszcze mama, tata, brat i wszyscy razem.

Myślicie że to był jeden jedyny wyjątkowy raz? Że zdarzyło się to w miejscu, gdzie Hindusi białasa widzieli tylko na obrazku? Źle myślicie. To zdarza się wszędzie: na dziedzińcach świątyń, przy zabytkach, punktach widokowych, kolejkach do kibla. Jesteśmy dla nich tak samo egzotyczni jak oni dla nas. Jestem więc pewnie na jakiejś dwudziestce zdjęć w obcych telefonach i obcych aparatach.

Smile! (fot. Kuba Głębicki)
Smile! (fot. Kuba Głębicki)
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Asia
fot. Asia
Krowa. Krowa jest na ulicy zjawiskiem zwyczajnym, choć niekiedy uciążliwym (fot. Kuba Głębicki)
Krowa. Krowa jest na ulicy zjawiskiem zwyczajnym, choć niekiedy uciążliwym (fot. Kuba Głębicki)
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Hindusi dużo podróżują, a chwilowo w Radżastanie mają wakacje związane ze świętem Diwali, podróżują więc tym bardziej. Objawia się to: tłokiem, harmidrem i bajzlem większym niż zwykle oraz licznymi prośbami o zdjęcia. No ale wyobraźcie sobie: przyjeżdżacie do takiego pięknego miasta jak Jaisalmer, gdzie białych turystów na pęczki, z miasteczka, które backpackersi omijają szerokim łukiem, bo według Lonely Planet nie ma tam nic ciekawego. No to przecież chcecie mieć zdjęcie, nie? No właśnie. A jak jesteście 17-letnim chłopakiem, to chcecie jeszcze bardziej, zwłaszcza z turystką, którą można przy okazji smyrnąć ręką po plecach. Po mniej więcej dwudziestym razie postanawiam, że nie będę odmawiać tylko rodzinom i dzieciom, a zaczepki chłopców zbywam zdaniem, że mąż mi nie pozwala.

(fot. Kuba Głębicki)
(fot. Kuba Głębicki)

Większość ludzi ma z Indiami love-hate relationship. Bo brud, syf, hałas, o wszystko trzeba zaciekle się targować, bo naganiacze oszukują na wyszukane sposoby, bo wsiadasz do taksówki, a ta wiezie cię do hotelu, który nazywa się tak samo jak ten, który zarezerwowałeś, ale stoi przed nim fałszywy właściciel i mówi, że nie ma miejsc. Bo śmierdzi, a ty znów wdepnąłeś w krowią kupę i nie ma gdzie tego umyć. Bo ruch uliczny jest szalony, bo wszyscy się pchają, bo nie ma ciepłej wody, chociaż miała być, wifi też nie ma, a pokój, który miał w nazwie deluxe okazuje się ciemną klitką bez okna, za to z karaluchami. Bo pociąg miał przyjechać, ale nie przyjeżdża, wszyscy więc siedzą, czekają, jedzą i śmiecą.  Bo nigdy nie wiesz, czy kucharz na pewno miał czyste ręce, chociaż ty też niekoniecznie masz czyste ręce, bo nie było jak umyć, albo było, ale przy okazji umyłeś w kranówce jabłko i teraz zastanawiasz się, czy aby to na pewno był dobry pomysł. Bo ludzie żyją na ulicy i nie mają nic, nawet butów, nawet nóg często nie mają i nie jesteś w stanie wiele na to poradzić, więc tylko opędzasz się gestem winowajcy od małych dziewczynek o wielkich oczach proszących o kilka rupii.

Dobrze, że krowy mają co jeść (fot. Kuba Głębicki)
Dobrze, że krowy mają co jeść (fot. Kuba Głębicki)
Indyjski pierdolnik (fot. Asia)
Indyjski pierdolnik (fot. Asia)
Szalony ruch uliczny (fot. Kuba Głębicki)
Szalony ruch uliczny (fot. Kuba Głębicki)

Ja mam bardziej ten relationship love niż hate, bo jednak nagle na przykład skręcasz za róg i widzisz same cudowności, jak piękną Hinduskę albo ołtarzyk albo cielaka, bo ktoś idzie z tobą pokazać ci najładniejszy widok i nie chce za to pieniędzy, bo są tu forty, zamki, pałace, pustynie i stepy, bo możesz wepchać się na szóstego na siedzenie w pociągu i nikt nie powie złego słowa, bo są kolory, są ludzie i jest życie. Bo obiad kosztuje dolara i jest pyszny, i nie masz po nim sraczki, bo mango lassi jest najlepsze na świecie i też nie masz po nim nic, tylko uśmiech przylepiony do gęby. Bo możesz przejechać przez pół kraju za dwieście rupii albo trzysta. Bo energia krąży, wibruje, skwierczą na ogniu samosy, wszystko gotuje się w wielkim kotle smaków, religii, kolorów. Bo pośród tego morza odpadków rozkwita nagle perła, kobieta w szafranowym sari, stary dom malowany na niebiesko, zaciszny ogród pełen kwiatów. Bo żaden kraj nie jest taki jak Indie.

fot. Asia
fot. Asia
Jama Masjid, Delhi (fot. Kuba Głębicki)
Jama Masjid, Delhi (fot. Kuba Głębicki)
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
Welcome to India! (fot. Kuba Głębicki)
Welcome to India! (fot. Kuba Głębicki)
Kolory, kolory, więcej kolorów (fot. Kuba Głębicki)
Kolory, kolory, więcej kolorów (fot. Kuba Głębicki)
Jaisalmer (fot. Kuba Głębicki)
Jaisalmer (fot. Kuba Głębicki)
Skręcasz za róg, a tam... (fot. Kuba Głębicki)
Skręcasz za róg, a tam… (fot. Kuba Głębicki)
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Jestem w Indiach już drugi raz, Kuba trzeci. Love siłuje się z hate. – Czterysta rupii – mówi rykszarz, który wiózł nas wczoraj tą samą trasą za osiemdziesiąt. – Madam, come to my shop, only look! – krzyczy sprzedawca, któremu nie wypada przecież odszczeknąć, że nie chcesz nic oglądać, bo już się naoglądałaś, a jak będziesz chciała kupić, to przyjdziesz. – Pranie? – pyta zafrasowany właściciel guesthouse’u, któremu oddałaś wszystkie swoje brudne majtki i nie masz teraz w czym chodzić, bo pranie miało przyjść, ale jakoś nie przyszło.

Ale potem siedzicie sobie na dachu którejś z knajp, oglądacie fajerwerki na Diwali albo zachód słońca nad fortem, sączycie zimne piwo (po miesiącu abstynencji!), zajadacie pyszne curry i tak jakoś ta hate przechodzi. Macie pokój za 6 (słownie: sześć) dolarów, który wygląda jak z bajki, szykujecie są na camel safari, ale chwilowo nic nie musicie, bo w końcu, do cholery, jesteście na wakacjach.

Takie są Indie.

Kolacja z widokiem na Jaisalmer (fot. Kuba Głębicki)
Kolacja z widokiem na Jaisalmer (fot. Kuba Głębicki)
Nasz hotelik (Jaisalmer, pytajcie o Surya Paying Guesthouse)
Nasz hotelik za 6 dolarów (Jaisalmer, pytajcie o Surya Paying Guesthouse)
Happy Diwali! (fot. Kuba Głębicki)
Happy Diwali! (fot. Kuba Głębicki)

A jeśli ciekawi was, co ma sikh pod turbanem, to przede wszystkim myślący mózg 🙂 oraz długie, nieobcinane nigdy włosy. Sikhowie to nie muzułmanie, ich religia to nie islam. Sikhowie wierzą w jednego boga, równość wszystkich ludzi oraz to, że szczęście (i zbawienie) zapewni człowiekowi ciężka praca i stabilne życie rodzinne. Co ważne, kobieta nie jest w sikhizmie w niczym gorsza od mężczyzny, ma równe prawa i może prowadzić modlitwy. Sikhowie na zdjęciach zostali sfotografowani w świątyni w Delhi, do której może wejść każdy, niezależnie od religii, zdjąwszy buty i pozbywszy się wyrobów tytoniowych.

Sikhów dwóch (fot. Asia)
Sikhów dwóch (fot. Asia)

Z kolei jeśli ciekawi was, co można ciekawego robić w Indiach oprócz zwiedzania świątyń i sączenia zimnego piwa z widokiem na fort, to potraktujcie dzisiejszą notkę jako przystawkę w tym smakowitym menu. Przed wami (a za nami) wycieczka na wielbłądach po pustyni, wizyta w Błękitnym Mieście i w wioskach społeczności, gdzie ludzie nie jedzą mięsa, nie zabijają żadnych zwierząt, mają po dwadzieścioro dzieci i żyją po dziewięćdziesiąt lat. A gdybyście chcieli więcej praktycznych porad, piszcie, zbiorę to potem do kupy i postaram się odpowiedzieć.

This slideshow requires JavaScript.

 

 

 

 

 

 


One thought on “Co ma sikh pod turbanem, czyli welcome back to India

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.