Bóg Ganga

Wyszedł z cienia, jak duch. Przyglądał się nam. My przyglądaliśmy się jemu, próbując oswoić obcość. Nie udało się. Nigdy się nie udaje.

Sadhu, fot. Kuba Głębicki
Sadhu, fot. Kuba Głębicki

Sadhu, fot. Kuba Głębicki
Sadhu, fot. Kuba Głębicki
Varanasi jest trudne. Zwłoki palą się na stosach drewna i na stosach śmieci. Duch uchodzi z człowieka wśród broczących w wodzie krów. Wśród ich gówna, wśród brudu i odpadków. Tutaj, nad Gangesem, jest najświętsze miejsce. O takim pochówku się marzy. Na taki oszczędza. Ludzie umarli i teraz ich ciała pali się na kupie śmieci. Obok zdycha krowa. Obok latają muchy. Ktoś się kąpie, ktoś robi pranie.

Burning ghat, fot. Kuba Głębicki
Burning ghat, fot. Kuba Głębicki

Burning ghat, fot. Kuba Głębicki
Burning ghat, fot. Kuba Głębicki

Burning ghat, fot. Kuba Głębicki
Burning ghat, fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Kąpiel w Gangesie, fot. Kuba Głębicki
Kąpiel w Gangesie, fot. Kuba Głębicki

Kąpiel, fot. Kuba Głębicki
Kąpiel, fot. Kuba Głębicki

Mycie, fot. Kuba Głębicki
Mycie, fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
Widzieliśmy dzisiaj śmierć. Kilka śmierci. Orszak weselny, orszak pogrzebowy. Piliśmy lassi. Piliśmy lassi, a oni przeszli obok nas. Zawinięte w całun ciało, garstka żałobników. Nie robiliśmy zdjęć, nie wolno. Tylko jedno. Jedno, z daleka.

fot. Asia
fot. Asia

fot. Asia
fot. Asia

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
Jesteśmy brudni. Kurz wrósł nam już w skórę, w plecaki, w ubrania. Leżymy pod wentylatorem, za oknem płynie święty Ganges. My leżymy, wentylator chodzi. Nie mamy siły wstać. Po dachu skaczą małpy, czasem któraś zajrzy nam do pokoju. Za oknem płynie życie.

Zmęczeni jak waranaskie psy, fot. Kuba Głębicki
Zmęczeni jak waranaskie psy, fot. Kuba Głębicki

Oby się nie mylił, fot. Kuba Głębicki
Oby się nie mylił, fot. Kuba Głębicki

Kozy też są, fot. Asia
Kozy też są, fot. Asia

Łodzie czekają, fot. Asia
Łodzie czekają, fot. Asia

Na schodach Waranasi, fot. Kuba Głębicki
Na schodach Waranasi, fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Człowiek i pies, fot. Asia
Człowiek i pies, fot. Asia
Hotel jest tani, ale wygodny, ma belkowany strop i nocne lampki z witrażowymi kloszami. Co rano budzi nas miasto. Nie daje spać. Jest pełne młodych ludzi, którzy przyjechali patrzeć, jak płynie rzeka. Niektórzy grają na bębnach. Niektórzy spędzą tu całe tygodnie, ćwicząc jogę, paląc hasz i przesiadując w knajpach.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
Bębny. Dym z pogrzebowych stosów. Wąskie uliczki, w których można się zgubić. Gubię się. Gubię i wpadam w panikę. Tłum ludzi. Setki ciał. Chudych, grubych. Spoconych. Bogatych, biednych. Ganges jest święty dla wszystkich.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
Brzegi rzeki w świecach. Tysiącach świec. Trwa święto, trzeba się obmyć w świętej rzece. Zapalić lampkę, puścić ją na wodę. Ogień płonie, woda gasi ogień. Strzelają fajerwerki. Huk. Hałas. Tłum. Tłok.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
Puść łódeczkę na wodę. Pomyśl życzenie. Nie szkodzi, że to nie twoja religia, nie twój bóg. Bóg jest jeden albo jest ich wielu. Chodź, zrobię ci kropkę na czole, pobłogosławię. Zapłacisz, co łaska. Chodź.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
Zwłoki płoną, ludzie się kąpią. Dwadzieścia metrów dalej, pięćdziesiąt. Po spaleniu prochy wyrzuca się w wodę. W wodzie robi się pranie. Dwadzieścia metrów dalej.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Asia
fot. Asia

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
Aleja żebraków. Mają miski, podzwaniają nimi. Uderzają w ziemię. Jest ich milion. Nie dla wszystkich wystarczy miejsca.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

fot. Asia
fot. Asia

fot. Asia
fot. Asia

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
Najgorsze są małpy. Trzeba je przeganiać, inaczej kradną gościom jedzenie z talerzy. Zaglądają w okna. Wentylator furczy, powietrze stoi w miejscu. Czas stoi w miejscu. Ganges płynie.

 

 

 


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.