Zbieraczki herbaty

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

To ciężka i niewdzięczna praca. Codziennie trzeba zebrać nawet 20 kilogramów herbaty, a płaca wynosi około 90 dolarów miesięcznie. 3 dolary dziennie. Tak na życie zarabia około 200 tysięcy mieszkańców Sri Lanki, głównie Tamilów. A pracować trzeba dzień w dzień, czy w skwarze słońca, czy w strugach deszczu.

Pomyślcie o tym, gdy następnym razem będziecie pić herbatę.

Ale Tamilki nie narzekają.

Nie są ładne. Mają krzywe zęby, twarze naznaczone monsunem i czasem. Ale wszystkie, bez wyjątku, mają piękne uśmiechy. A czasem nawet śpiewają.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Spotkaliśmy je w drodze do Lipton’s Seat. Żadnej nie zapłaciliśmy ani rupii za zdjęcie. Zamiast tego zaśpiewałam im piosenkę.

I to był jeden z bardziej magicznych momentów tego wyjazdu.

fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Trasa z Haputale do Lipton’s Seat jest jedną z piękniejszych, jakie przeszliśmy na Sri Lance. Trzeba podjechać autobusem lub rikszą do fabryki herbaty Dambatenne, a potem czeka nas dwugodzinny spacer wygodną ścieżką. Krajobrazy są niesamowite. Soczysta zieleń herbaty, mgły i kolorowe szatki pracujących kobiet.

W drodze, fot. Kuba Głębicki
W drodze, fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
Na herbacie z Liptonem, fot. Kuba Głębicki
Na herbacie z Liptonem, fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Z tego miejsca widać (podobno) wszystkie włości, które należały kiedyś do sir Thomasa Liptona, ojca lankijskiego przemysłu herbacianego. I choć tereny te są już częścia innego imperium, najpopularniejszą herbatą na wyspie nadal jest Lipton Ceylonta. I nie myślcie sobie, że Lankijczycy jakoś bardzo się z nią cackają. Gdzie tam, torebka do kubka i chlust!

Herbata, fot. Kuba Głębicki
Herbata, fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Jak rośnie herbata? Jak widzicie, na takich niewysokich krzaczkach. Wymaga specyficznego klimatu, dlatego plantacje zakłada się na wzgórzach, niektóre znajdują się nawet na wysokości 1200 metrów. Krzewy trzeba nawozić i obficie podlewać.

Najlepszej jakości liście to te z samego czubeczka. Zbierane są ręcznie, co kilka-kilkanaście dni, następnie trafiaja do fabryki, gdzie są suszone, miażdżone, poddawane fermentacji i pakowane. Można to zrobić ekspresowo: czas od zebrania listka do zapakowania to 24 godziny.

Ważenie, fot. Kuba Głębicki
Ważenie, fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
Osada dla zbieraczy,fot. Kuba Głębicki
Osada dla zbieraczy,fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki
fot. Kuba Głębicki

Haputale, Lipton’s Seat, grudzień 2015.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.