Hiroszima. Miasto o dwóch twarzach

A-bomb Dome, Hiroszima, fot. Kuba Głębicki

Przyznajcie. Kiedy myślicie “Hiroszima”, myślicie o jednym. 6 sierpnia 1945 roku o 8.15 rano, amerykański samolot “Enola Gay” zrzucił na miasto bombę atomową “Little Boy”. Bomba wybuchła w powietrzu, niecałe 600 metrów nad centrum Hiroszimy. Sekundę po detonacji kula ognia nad miastem miała 280 metrów średnicy, a temperatura w jej wnętrzu wynosiła milion stopni Celsjusza. Wybuch spowodował zniszczenie wszystkich drewnianych budynków w promieniu dwóch kilometrów. Fala uderzeniowa i cieplna sprawiły, że 350-tysięczne miasto legło w gruzach, Do końca grudnia 1945 roku doliczono się 140 tysięcy ofiar.

Po trzech dniach, 9 sierpnia, drugą bombę zrzucono na Nagasaki. Zginęło około 80 tysięcy osób. Tydzień później Japonia ogłosiła bezwarunkową kapitulację, a cesarz Hirohito po raz pierwszy w życiu przemówił do swego narodu przez radio.

To znacie. Hiroszima, to “miasto ruin”, pamięta. Muzeum poświęcone historii ataku jest doskonale przygotowane, by w prosty, zwięzły i obrazowy sposób pokazać, co się stało. Można w nim obejrzeć edukacyjne filmy. Można dotknąć dachówki stopionej przez falę cieplną. Żelaznych okiennic powyginanych od gorąca. Dowiedzieć się, czym jest radioaktywność i choroba popromienna. Zobaczyć białą ścianę ochlapaną przez radioaktywny “czarny deszcz”. Pudełko na lunch ze zwęgloną zawartością, której ktoś nigdy nie zjadł. Czyjś szkolny fartuszek, czyjeś sandały geta. Cień człowieka “odciśnięty” w kamieniu. I wiele jeszcze innych pamiątek.

Muzeum Pokoju, Hiroszima, fot. Kuba Głębicki

Na pamiątkę w mieście pozostawiono też halę wystawową, której konstrukcja przetrwała wybuch (tak zwana Genbaku Dome albo A-Bomb Dome). Na tabliczce napisano krótką historię budynku, przypomniano, że bomba wybuchła niemalże dokładnie nad halą.

Kopuła to pozostałość po dawnej Hali Wystaw Przemysłowych prefektury Hiroszima, która została zniszczona przez pierwszy w historii ludzkości atak z użyciem bomby atomowej, 6 sierpnia 1945 roku. Bomba została zdetonowana w powietrzu, na wysokości około 600 metrów, niemal dokładnie nad halą. Eksplozja pochłonęła życie ponad 200 tysięcy osób i obróciła w popiół miasto w promieniu dwóch kilometrów. By przekazać wiedzę o tej tragedii następnym pokoleniom, by uczynić ją lekcją dla ludzkości, wiele osób pragnących pokoju w kraju i poza nim podjęło wysiłki na rzecz konserwacji tych ruin.

Zostaną one zachowane na zawsze.

Na mnie właśnie to zdanie zrobiło największe wrażenie.

The ruins shall be preserved forever. Hiroszima, fot. Kuba Głębicki
Park Pokoju, Hiroszima, fot. Kuba Głębicki
Park Pokoju, Hiroszima, fot. Kuba Głębicki
Hiroszima, fot. Kuba Głębicki
Hiroszima, fot. Asia

Trudno sobie wyobrazić, by jakiekolwiek miasto podniosło się po czymś takim. Ale Hiroszimę odbudowano. I jest ona dziś tętniącym życiem miastem, gdzie można bawić się całą noc, grać na automatach, śpiewać w barach karaoke i nie myśleć bez przerwy o tym, co się stało. Hiroszima się nie narzuca. Jeśli ktoś chce posłuchać albo poczytać o ataku, pod kopułą hali czekają ocaleni. Licencjonowani przewodnicy, którzy przeżyli atak będąc jeszcze w łonie matek (tak zwani in-utero survivors, jest ich w Japonii około 7 tysięcy). Ale jeśli ktoś nie chce, wcale nie musi oglądać historii.

Hiroszima, fot. Kuba Głębicki
Hiroszima, fot. Kuba Głębicki
Hiroszima, fot. Kuba Głębicki
Hiroszima, fot. Kuba Głębicki
Hiroszima, fot. Kuba Głębicki
Hiroszima, fot. Kuba Głębicki
Hiroszima, fot. Kuba Głębicki

Może pooglądać na przykład sztukę albo sarny jedzące plastik. Hiroszima leży po sąsiedzku z Miyajimą, wyspą, na którą z Hiroszimy łatwo można przedostać się promem. A tam – same pyszności: zachody słońca, ostrygi, świątynie, sarny i brama Tori, którą w czasie przypływu zalewa morze. Pięknie.

Miyajima, fot. Kuba Głębicki
Ostrygi, fot. Kuba Głębicki
Sarna zjada mapę miasta, fot. Asia
Brama Tori w błocie, Miyajima, fot. Kuba Głębicki
Błoto cd, fot. Kuba Głębicki
Miyajima, fot. Kuba Głębicki
Sarny pozują, a co! fot. Kuba
Sarny czekają na otwarcie baru, fot. Asia
Sunset, fot. Asia
Prom, fot. Kuba Głębicki
Dobranoc! fot. Kuba Głębicki

A jeśli kogoś interesuje, pod tym linkiem znajdziecie wirtualną wycieczkę po Muzeum Pokoju w Hiroszimie (po angielsku). Bardzo dobre i jasne opisy oraz zdjęcia.

Tutaj natomiast blog Mito Kosei, ocalonego, który przeżył atak będąc jeszcze w łonie matki. Bardzo dużo bardzo ciekawych informacji o bombie, następstwach zdrowotnych ataku, opieki nad ocalonymi w Japonii, broni atomowej w ogóle. Również po angielsku.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.