Chałupy welcome to

Warszawa Centralna, 7.30, pociąg Jantar, kierunek: Hel. Znowu ta cholerna klima, czy oni w PKP mają inne odczuwanie temperatury? Ubieram się w bluzy, czapki, kurtki i zasypiam. Budzę się w Gdańsku, deszcz bębni o szybę, pociąg pustoszeje. Wysiadam na peronie w Chałupach, plecak ciąży jak potwór uczepiony ramion. „Taka mała istotka a taki wielki plecak”, powiedział mi taksówkarz, który mnie wiózł na Centralny i tak, miał rację. Po cholerę ten pociąg, samochodem trzeba było, myślę, następnym razem samochodem, więcej rzeczy bym wzięła, choć w sumie po co mi więcej, najważniejsze i tak są klapki, klapki mi się zmieściły… Dobra, wysiadłam, gdzie teraz, nie orientuję się, przejeżdżałam parę razy, widziałam jakichś ludzi latających nad wodą, ale które pole w która stronę – nie wiem. Dwa kilometry tam – mówi cieć z parkingu przy polu Chałupy 6. Nie wiem wtedy jeszcze, że to najmodniejszy kemping w Chałupach, kolebka polskiego kite’a i taki jakby kawałek Warszawy, konkretnie placu Zbawiciela, przeniesiony nad morze. Białe drewno, kraftowe piwa, aperol, lody rzemieślnicze solony karmel. Rozumiecie. Hawaje.

Ale to nie jest nasz kemping. Nasz jest zwyczajny, taki jak w latach 90., nie ma tam fancy siedzisk z palet ani muli w winie w restauracji, ale jest podobno jedynym, gdzie jeszcze można się rozbić, a poza tym jest obok naszej szkółki. Klepię miejsce na dwa namioty i idę przywitać się z morzem. Po pięciu minutach na plaży łapie mnie deszcz, chowam się pod ręcznikiem z napisem „California” i przeczekuję w lesie w towarzystwie dwóch piętnastolatków i browara, a potem idę plażą do Władysławowa.

We Władysławowie następuje uzupełnienie składu wycieczki o Martynę, spotkanie, jak zawsze w takich przypadkach, odbywa się w miejscu odpowiednim ku temu, to jest pod Biedronką. Jest Martyna i jest jej toyota, uzupełniamy bagażnik o co trzeba w Biedronce i jedziemy. Po dojechaniu na kemping okazuje się, że obok nas rozbił się Janusz: disco polo z radyjka, piwny brzuch i całe dnie spędzane pod daszkiem kempingowej przyczepy. Ha, trudno, mówimy, Janusz okazuje się miłym sąsiadem, a do tego ma: korkociąg, młotek i podciągnięty prąd, czym dzieli się z nami, kiedy potrzeba.

Następnego dnia zaczynamy naukę windsurfingu. Naszym instruktorem jest Dave, który ma ogromne pokłady cierpliwości i spokoju, mówi na nas surfereczki i ani trochę nie gwiazdorzy. Jest po prostu taki, jaki powinien być świetny nauczyciel i sprawi, że przez pięć dni opanujemy dechę na tyle, że wstydu nie będzie. I tak ustala nam się miła wakacyjna rutyna: kawa, kurs, potem hamaki, leżaki i piwko, prysznic, obiad i zaglądanie na sąsiednie pola w celu konsumpcji aperola i solonego karmelu. Nie mogę przestać się zachwycać dwiema twarzami tego miejsca: trochę Januszowo, a trochę hipsteriada, stateczni ojcowie z dziećmi obok nastolatek w koszulkach Billabong i wełnianych czapkach za 119 zł sztuka. Dorsz smażony i zestaw surówek obok frytek z batatów i bruschetty z pomidorami. Wysłużone ople obok nowiutkich audic. Coś wspaniałego.

Nie mogę się też przestać zachwycać pływaniem, wiatrem i tym, że Półwysep Helski stworzono po to, by uprawiać sporty wodne. Do tego miejsca jest tyle, że starczyło na wszystko, czego potrzeba: plażę, las, tory kolejowe, drogę i kempingi z zejściem do zatoki. Windsurfingiem też nie mogę się przestać zachwycać, Dave mówi, że dobrze to kumam, a do tego jeszcze te zachody słońca, aperole w Surfmessie, mule w winie, belgijska czekolada i granie na kocu w tysiąca. Jamajka.

To naprawdę jest Polish Barbados i Galapagos. A ci, co mają przyczepy w pierwszym rzędzie od morza, to nawet i Saint Tropez.

Za rok zjeżdżamy na dwa miesiące.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.