People, places, faces.

Gdzieś usłyszałam te słowa i od tamtej pory towarzyszą mi one, ilekroś udaje mi się skraść komuś portret. Ludzie spotykani w drodze stają się powtarzalni. Podobni. Staruszki sprzedające rękodzieło przy drodze są szalenie fotogeniczne, podobnie jak mężczyźni grający w chińczyka albo w bule na świeżym powietrzu. Ale czasem nie mam odwagi wyciągać aparatu.

On the road

In the air, on the water. Podróż. Jechaliśmy. Kraje zmieniały się równie łatwo jak baterie w aparacie, i równie łatwo się wyczerpywały. Po kilku godzinach stawały się zmęczone, wymięte i spocone, zaczynały blaknąć i tracić ostrość. Nie mogły przetrwać próby czasu, rozładowywały się nagle i bez ostrzeżenia. Zaczynało się to od jakiegoś punktu w krajobrazie. … More On the road

Amazonia

  Płyta lotniska przypominała klepisko, na którym samoloty lądują całkiem przy okazji. Wsiedliśmy do land cruiserów i poturlaliśmy się przez pylącą na beżowo drogę, kiwając na wybojach głowami. Kierowca miał nad lusterkiem zawieszonego Jezusa, Matkę Boską i Boba Marleya i daremnie próbował przykręcić okno chcąc uchronić się przed drażniącym pyłem. Był wszędzie: we włosach i … More Amazonia