Halfeti. Zatopione miasto, czarne róże i kąpiel w Eufracie

Jedliśmy obiad, gdy nad naszymi głowami przeleciał F-16. Nikt nie zwrócił na niego uwagi. Wojna toczyła się gdzieś za górami. W Halfeti panował błogi spokój. Nie działo się nic. Młodzi chłopcy stali na nabrzeżu i popalali papierosy. Nudzili się, czekając na weekendowych turystów z Gaziantep i Urfy. Oprócz nas jedyną cudzoziemką była mieszkająca w Bursie … More Halfeti. Zatopione miasto, czarne róże i kąpiel w Eufracie

Kapadocja, kraina z bajki

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że Kapadocja jest jednym z najbardziej niezwykłych miejsc na świecie. Krajobrazy wyglądają jak ilustracje do Biblii. Piaskowe skały i niebo. Oto najpiękniejsze zdjęcia z naszego pobytu: Do Kapadocji dość łatwo się dostać. Są dwa lotniska, a właściwie zewsząd można dojechać autobusem. Czy w związku z tym są jakieś wady? No … More Kapadocja, kraina z bajki

Fly me to the Moon… in a balloon! Czyli balony w Kapadocji

O raju, jakie to było cudowne. Wstaliśmy o 4.30. Pół godziny później siedzieliśmy już w busiku, który zawiózł nas na balonowy check-in do siedziby firmy, kilka kilometrów za Göreme. Nie mogliśmy się doczekać lotu, ale first things first. Najpierw rzecz święta – śniadanie. 5 rano to w końcu wymarzona pora na kawę i tureckiego bajgla, … More Fly me to the Moon… in a balloon! Czyli balony w Kapadocji

Turecka Częstochowa i tańczący derwisze

Tańczący derwisze? No tak, jest coś takiego. Faceci ubrani w białe sukienki, którzy pląsają do rytmu pseudobębenków. Zakrapiana winem Turkish night, jakieś tańce brzucha, atrakcja dla turystów. Tak jakoś mi się to kojarzyło. Kiedyś. Tymczasem nic bardziej mylnego. Derwisze to – można powiedzieć – muzułmańscy mnisi. Ich zakon założony został w XIII wieku przez duchowych … More Turecka Częstochowa i tańczący derwisze